Centrum Studiów Mediewistycznych (CSM) jest stosunkowo nową instytucją na mapie polskiej humanistyki. Cztery lata istnienia przyniosły zasób doświadczeń, o które pytamy dyrektora Centrum, prof. dr. hab. Pawła Krasa, rozpoczynającego właśnie drugą kadencję na tym stanowisku.
BARBARA GRONDKOWSKA: Jak narodziła się koncepcja powołania Centrum Studiów Mediewistycznych i jakie problemy środowiska naukowego miało ono w założeniu rozwiązać?
PAWEŁ KRAS: Pomysł na Centrum zrodził się w bardzo specyficznych okolicznościach. Właśnie wychodziliśmy z pandemii COVID-19, która mocno ograniczyła nasze kontakty przez niemal dwa lata. Owszem, spotykaliśmy się online, a nowe możliwości technologiczne tworzyły ersatz „normalnego” życia naukowego opartego na konferencjach i spotkaniach. W mojej ocenie koncepcja CSM zrodziła się z jednej strony z tej wymuszonej izolacji, a z drugiej była wyrazem tęsknoty grupy polskich mediewistów za ośrodkiem podobnym choćby do praskiego Centrum medievistických studií (CMS) czy budapesztańskiego Medieval Studies Department. Było to moje marzenie, gdyż tak się szczęśliwie złożyło, że studiowałem na Central European University, na kursie History, gdy w kwietniu 1993 roku odbyła się inauguracja nowego, mediewistycznego wydziału na tym nowocześnie zorganizowanym i dynamicznie rozwijającym się uniwersytecie. Ponad pięć lat później, w grudniu 1998 roku, uczestniczyłem w Pradze w konferencji inaugurującej praski CMS, który w krótkim czasie dzięki niespożytej energii niedawno zmarłego prof. Františka Šmahela i grupy jego uczniów stał się mediewistycznym hubem w naszej części Europy.

W styczniu 2022 roku, kiedy zaczęliśmy spotykać się online w coraz większej grupie mediewistów z różnych polskich ośrodków, aby dyskutować o pomyśle powstania polskiego centrum mediewistycznego, praski CMS był dla nas wzorem. Chcieliśmy stworzyć ośrodek realizujący duże projekty badawcze prowadzone przez zespoły złożone z przedstawicieli różnych środowisk, a zarazem będący platformą współpracy szeroko otwartą na świat. Zależało nam także na rozwijaniu nowoczesnych narzędzi cyfrowych dla projektów mediewistycznych.
Czym – z Pana perspektywy – CSM różni się od tradycyjnych jednostek badawczych funkcjonujących na uczelniach?
Z różnych powodów nasze Centrum jest wyjątkowe i – o ile mi wiadomo – nie ma w Polsce drugiego takiego ośrodka, przynajmniej w obrębie mediewistyki. W Polsce mamy ośrodki mediewistyczne działające w ramach zakładów i katedr, a nawet istnieje starsze od nas Centrum Mediewistyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wyjątkowość CSM wynika z naszej struktury i zasad finansowania. Centrum funkcjonuje w strukturze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II jako autonomiczna jednostka badawcza podlegająca bezpośrednio prorektorowi ds. nauki. Centrum ma własną Radę Naukową, którą tworzy zespół piętnastu uczonych z kilkunastu polskich i zagranicznych ośrodków uniwersyteckich i instytutów PAN. Rada Naukowa wyznacza kierunki rozwoju Centrum, opiniuje projekty, decyduje o zatrudnieniu pracowników etatowych, a także udziela co roku absolutorium dyrektorowi, którego kandydaturę zgłasza Rektorowi KUL. Zwykliśmy mówić, że CSM działa przy KUL, choć warto podkreślić, że uczelnia zapewnia pełną obsługę administracyjną, księgową i logistyczną naszych działań. W Centrum co roku pracuje około czterdziestu osób. Zdecydowana większość pracowników CSM wywodzi się z innych ośrodków niż KUL. Stosunkowo niewiele jest osób pracujących na pełnych etatach; większość jest zatrudniona na etatach cząstkowych lub na umowach cywilnoprawnych.
Czy ten model „centrum badawczego ponadwydziałowego” można dziś uznać za próbę wypracowania nowej jakości w polskiej mediewistyce?
Centrum jest jednostką autonomiczną w strukturach KUL. W strukturze uczelni jest de iure i de facto ośrodkiem międzywydziałowym. Daje to dużą swobodę działania i ułatwia realizację naszych ogólnopolskich projektów. Centrum powstało z myślą o wypracowaniu nowego formatu współpracy mediewistów z różnych ośrodków. W ramach dużych grantów finansowanych choćby przez NCN czy NPRH oczywiście też powstają i znakomicie działają zespoły badawcze tworzone przez specjalistów z różnych ośrodków polskich i zagranicznych. W CSM mamy takich zespołów kilka, a dodatkowo posiadamy wyspecjalizowaną komórkę, Repozytorium Cyfrowe, która zajmuje się obsługą cyfrową naszych projektów, a także wspiera projekty realizowane przez naszych partnerów. We współpracy z innymi ośrodkami i w oparciu o nasze projekty prowadzimy formaty szkoleniowe: warsztaty źródłoznawcze i szkoły letnie. Ostatnio także przyjmujemy stażystów, a zainteresowanie odbyciem praktyk czy stażu w CSM otwiera przed nami nowe możliwości. Pozostawię uczestnikom naszych projektów, a także tym, którzy obserwują naszą działalność, ocenę, czy CSM w ciągu minionych czterech lat wypracował nową jakość w polskiej mediewistyce.
Przechodząc do samej działalności naukowej – jakie obszary badawcze są dziś kluczowe dla Centrum Studiów Mediewistycznych? Co wyznacza jego aktualny profil badawczy i kierunki rozwoju?
Obszary badawcze Centrum są ściśle określone i wynikają bezpośrednio z naszej umowy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Kiedy w pierwszej połowie 2022 roku dyskutowaliśmy o CSM i przystąpiliśmy do pracy nad wnioskiem o finansowanie mieliśmy przygotowane projekty badawcze z ich liderami i zespołami wykonawców. Zadaniem liderów projektów było zaplanowanie celów badawczych na pięć lat, określenie efektów rocznych i finalnych, a także metodologii badawczej. Szczegółowe informacje na ten temat są dostępne na naszych stronach. Widać już efekty prac tych zespołów zarówno w formie udostępnionych aplikacji, jak i publikacji. W minionych latach mieliśmy zapytania o możliwość włączenia się czy też wsparcia innych projektów mediewistycznych. Umowa z ministerstwem, która określa zakres naszych działań, uniemożliwia nam zaangażowanie środków w projekty, które nie są nią objęte. Technologicznie wspieramy projekty zewnętrzne, a także w miarę dostępnych środków, za zgodą ministerstwa, realizujemy dodatkowe szkolenia i publikacje. Taką inicjatywą jest Letnia Szkoła Archeologii Średniowiecza, którą w tym roku organizujemy w Budzistowie koło Kołobrzegu we współpracy z Instytutem Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie. Przed nami dyskusja o dalszej działalności Centrum po 2027 roku oraz o projektach, które będziemy chcieli kontynuować, a także nowych inicjatywach, które – mam nadzieję – zostaną włączone do naszych działań w kolejnych latach.
Jednym z ważnych zadań CSM wydaje się integracja środowiska badaczy. Jakie bariery – instytucjonalne, pokoleniowe czy metodologiczne – wciąż utrudniają współpracę w polskiej mediewistyce?

Fot. Tomasz Koryszko/KUL
Od samego początku stawialiśmy na stworzenie dodatkowej platformy do integracji polskiego środowiska mediewistycznego. Myślę, że polskie środowisko mediewistyczne jest nieźle zorganizowane. Mamy Stały Komitet Mediewistów Polskich i regularne Kongresy Mediewistyczne. Mamy znakomite czasopisma i różnorodne projekty konferencyjne, wokół których skupiają się większe lub mniejsze grupy badaczy. CSM nie może pełnić takiej roli jak praskie CMS, które faktycznie stało się ośrodkiem integrującym czeskie środowisko mediewistyczne. Z bardzo wielu powodów nie mogliśmy też marzyć o roli, jaką przez trzydzieści lat odgrywał Medieval Studies Department na Central European University. Mieliśmy dużo skromniejsze plany. Pamiętajmy, że w porównaniu do Czech i Węgier polskie środowisko mediewistyczne jest dużo liczniejsze, a zarazem bardziej rozproszone. CSM powstał jako projekt grupy mediewistów, którzy już się znali i mieli za sobą doświadczenie współpracy przy innych projektach. Mimo że przygotowaliśmy projekty, które stanowią koła zamachowe naszej działalności, zależało nam, aby być otwartymi na współpracę z wszystkimi zainteresowanymi. Nie jesteśmy w stanie dotrzeć do wszystkich i nie mamy możliwości szerszego włączenia się w inne projekty, zwłaszcza w zakresie zaangażowania środków finansowych. CSM jest projektem eksperymentalnym, a do naszych koleżanek i kolegów należy ocena, czy jest to eksperyment udany.
W tym kontekście: czy CSM może pełnić rolę „węzła integracyjnego”, który łączy różne ośrodki akademickie i inicjuje między nimi trwałą współpracę?
To bardzo ważne pytanie, ale nie potrafię udzielić na nie satysfakcjonującej odpowiedzi. Myślę, że powinien istnieć taki „węzeł integracyjny” w polskiej mediewistyce, ale CSM w obecnym kształcie nie pełni i nie będzie mógł pełnić takiej roli. W jakiejś formie taką funkcję pełnią portale internetowe i grupy funkcjonujące na Facebooku, na przykład „Mediewiści polscy”. Niektóre z naszych mediów wspierają takie integracyjne działania, przekazując informacje o konferencjach, szkołach letnich, warsztatach, stypendiach czy publikacjach. Szczególnie dumny jestem z naszego angielskiego fanpage’a Medieval Studies of Central Europe, który stał się ważnym i coraz bardziej popularnym źródłem informacji o różnych inicjatywach mediewistycznych w Europie Środkowej.
CSM nie miał ambicji i nie jest w stanie odgrywać roli ośrodka integrującego polskich mediewistów. Gdyby miał powstać taki ośrodek, to powinien być on związany z dużo większym i silniejszym środowiskiem. Tu wracamy do pytania, czy taki ośrodek jest w ogóle potrzebny, a jeżeli jest, czy powinien być związany z jednym uniwersytetem czy też może warto zastanowić się nad konsorcjum kilku czy kilkunastu polskich środowisk mediewistycznych. Myślę, że instytucjonalna integracja nie jest niezbędna, aby pomyślnie realizować szeroko zakrojone projekty badawcze. Natomiast do dyskusji pozostawiam kwestię, czy istnienie takiego ogólnopolskiego ośrodka mediewistycznego nie ułatwiłoby prowadzenia projektów w okresie dłuższym niż pozwalają na to granty, a zarazem umożliwiłoby funkcjonowanie stałych zespołów badawczych wspieranych przez komórkę zabezpieczającą technologie.
Centrum od początku funkcjonuje także w wymiarze międzynarodowym. Jaką rolę w jego działalności odgrywa współpraca zagraniczna?
Od początku rozmów o powołaniu Centrum kwestia współpracy międzynarodowej zajmowała kluczowe miejsce. Jednym z zadań CSM jest promocja polskiej mediewistyki w świecie, inicjowanie sieciowych projektów, współtworzenie grup badawczych, a także rozwijanie formatów szkoleniowych. W ramach umowy z ministerstwem prowadzimy projekt bibliografii polskiej mediewistyki, kierowany przez dr Annę Adamską. Dzięki pracy tego zespołu ponad 3000 rekordów polskich prac mediewistycznych zostało wprowadzonych do International Medieval Bibliography (IMB), jednego z najważniejszych narzędzi bibliograficznych. Warto przypomnieć, że we wcześniejszym okresie polskie prace mediewistyczne nie były systematycznie rejestrowane w tej bibliografii, a po roku 2012 trafiały tam głównie prace publikowane w zagranicznych wydawnictwach. Ten niewielki zespół w ciągu nieco ponad trzech lat wypełnił sporą lukę w zakresie wiedzy o dorobku polskiej mediewistyki i stał się jednym z największych „dostawców” rekordów do IMB. Ma to istotne znaczenie dla całego środowiska polskich mediewistów.
Jednym z najważniejszych narzędzi naszej obecności w międzynarodowym obiegu naukowym jest rocznik „Acta Mediaevalia. Series Nova”, na łamach którego publikujemy przede wszystkim w języku angielskim studia i materiały dotyczące głównie Europy Środkowo-Wschodniej. Cieszymy się, że wydaliśmy już dwa numery tego czasopisma, a do końca roku ukaże się także numer trzeci. Rocznik posiada międzynarodowe kolegium redakcyjne, a także znakomitą Radę Naukową, która określa wiodące tematy kolejnych numerów i wspiera promocję tego czasopisma.
Dzięki współpracy z Uniwersytetem Karola w Pradze udało nam się w 2025 roku zorganizować szkołę wiosenną dla studentów i doktorantów w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Uczestniczyło w niej prawie trzydzieści osób z kilku krajów europejskich i USA. Finansowanie zapewniły środki pozyskane częściowo z projektu NAWA, a częściowo z grantu prof. Lucie Doležalovej. Chcielibyśmy kontynuować to przedsięwzięcie, ponieważ zależy nam na współorganizowaniu międzynarodowych szkół i warsztatów, wzorem czołowych ośrodków badawczych. Pomysłów mamy sporo, a nasi partnerzy są bardzo chętni do podjęcia współpracy.
Od 2023 roku sukcesywnie rozbudowujemy sieć naszych partnerów krajowych i zagranicznych, podpisując umowy o współpracy. Obecnie mamy już dwanaście takich umów zawartych z instytutami naukowymi i wydziałami humanistycznymi i historycznymi w Czechach, Słowacji, Niemczech, Chorwacji, Litwie, Ukrainie i na Węgrzech. Z każdym z partnerów mamy obszary współpracy i w zależności od naszych możliwości i dostępnych środków realizujemy różne zadania. Najłatwiej przychodzi organizacja wspólnych konferencji, sesji na dużych kongresach mediewistycznych (Leeds, Kalamazoo, MECERN), a także wykładów gościnnych w instytucjach partnerskich. Nasze plany są ambitne i myślimy o występowaniu ze wspólnymi projektami finansowanymi ze środków europejskich.
Czy realne jest stworzenie trwałej „sieci mediewistycznej Europy Środkowej”, która nie byłaby tylko projektem, ale stałą strukturą współpracy?
Taka sieć już istnieje i my w niej już jesteśmy. Mam na myśli MECERN, czyli Medieval Central Europe Research Network. W ramach tej sieci organizowane są co dwa lata duże kongresy mediewistów z Europy Środkowej i Wschodniej. W 2023 roku taki kongres miał miejsce w Bratysławie, a rok temu w Monachium. W Bratysławie CSM był skromnie reprezentowany, bo zabrakło czasu na przygotowanie i zgłoszenie sesji. W Monachium byliśmy obecni w większym zespole i mieliśmy odrębną sesję poświęconą projektom CSM. W ramach MECERN odbywają się regularne spotkania wokół ważnych publikacji mediewistycznych, a pracownicy CSM biorą w nich aktywny udział. W naszych mediach promujemy podcasty tworzone i udostępniane pod egidą MECERN, choć marzy mi się, abyśmy mieli także swoje własne. Możliwości różnych działań pod egidą MECERN jest sporo i mam nadzieję, że w najbliższym czasie pojawią się nowe formaty. Zastanawiamy się na przykład nad organizacją seminariów doktoranckich w języku angielskim i mamy już wstępne deklaracje od zainteresowanych partnerów. Uważam, że zadaniem dla CSM jest mocniejsze zaangażowanie się w MECERN i inicjowanie własnych projektów w oparciu o sieć naszych partnerów.
Patrząc w przyszłość – jakie są strategiczne cele Centrum Studiów Mediewistycznych na najbliższe 5–10 lat?
Trudno mieć dalekosiężne cele strategiczne, funkcjonując w oparciu o środki kilkuletniej dotacji, które kończą się w przyszłym roku. Bardzo zależy mi, a także osobom związanym z CSM, aby ten ośrodek nie okazał się efemerydą. Mamy co robić i chcemy się rozwijać, ale do tego potrzebne są środki na dalszą działalność. Z jednej strony zamierzamy zabiegać o kolejną dotację i jeszcze w tym roku podejmiemy działania w tym kierunku. Z drugiej strony myślimy o zapewnieniu Centrum możliwości funkcjonowania w oparciu o inne źródła finansowania. Jak wspomniałem, dotacja ma swoje liczne zalety, ale ma też ograniczenia. Najważniejszym ograniczeniem jest kwestia stabilności zatrudnienia. Trudno jest pozyskać do Centrum nowych pracowników lub utrzymać obecną kadrę, która de facto jest zatrudniana w systemie krótkoterminowych kontraktów. Jeżeli Centrum ma się rozwijać, to musi mieć stały zespół pracowników etatowych o różnych kompetencjach. Nie chodzi tylko o pracowników naukowych, ale także o pracowników administracyjnych, naukowo-technicznych, a także analityków i informatyków, którzy współtworzą i obsługują nasze narzędzia cyfrowe. Obecnie w CSM działa dobrze zintegrowany zespół i bardzo mi zależy, aby miał on możliwość dalszej pracy. Planując starania o kolejną dotację, jestem nastawiony optymistycznie, bo wierzę, że mamy mocne argumenty, a niemal cztery lata naszej pracy najlepiej świadczą, ile udało nam się osiągnąć. W dłuższej perspektywie warto zastanowić się nad możliwością przekształcenia CSM w ogólnopolskie konsorcjum kilku, a może nawet kilkunastu ośrodków mediewistycznych. Wydaje się, że taka struktura byłaby w stanie zapewnić rozwijanie fundamentalnych projektów badawczych, zarówno tych prowadzonych obecnie w CSM, jak i nowych, a zarazem utrzymanie infrastruktury niezbędnej do prowadzenia prac cyfrowych, a także podejmowania inicjatyw publikacyjnych i szkoleniowych. Przed nami są szerokie, środowiskowe konsultacje na ten temat, przy okazji których niezbędne będzie określenie długofalowych celów strategicznych dla takiego ogólnopolskiego ośrodka mediewistycznego. Kluczowe jest pytanie, czy Centrum Studiów Mediewistycznych jest nam potrzebne, a jeżeli tak, to jakie powinny być jego priorytety.
I wreszcie kwestia bardziej praktyczna: jakie są dziś największe wyzwania instytucjonalne i finansowe, z którymi mierzy się Centrum?

Banałem jest stwierdzenie, że rozwój nauki wymaga środków finansowych. CSM jest niewielkim ośrodkiem, a jego powstanie i funkcjonowanie jest możliwe dzięki dotacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Bez zabezpieczenia środków finansowych Centrum nie będzie mogło realizować żadnego z obecnych projektów, a nasze zespoły się rozproszą. W mojej ocenie byłaby to ogromna strata i dlatego razem z najbliższymi współpracownikami rozważam różne opcje na przyszłość. Dużą rolę ma do odegrania nasza Rada Naukowa, do której należy strategia rozwoju CSM. Możemy kontynuować obecne projekty i inicjować nowe, licząc, że uda nam się pozyskać środki finansowe na dalszą działalność. Możliwości jest bardzo wiele. Dobrze mieć plany i marzenia, a jeszcze lepiej móc je spełniać!
Na koniec chciałabym zapytać o doświadczenie bardziej osobiste, związane z kierowaniem tak złożoną strukturą badawczą. Czy w zarządzaniu Centrum zdarzają się momenty, które szczególnie zmieniają sposób myślenia o pracy zespołowej w humanistyce – zwłaszcza gdy trzeba godzić różne specjalizacje, style pracy i tempo badań?
To ciekawe pytanie. Szczerze muszę przyznać, że tworzenie CSM i kierowanie tym młodym ośrodkiem dało mi niesamowitą frajdę. Na początku 2022 roku sporo było sceptycyzmu, czy uda się uruchomić taki ośrodek. Ja takich wątpliwości nie miałem i uważałem, że warto spróbować. Nie byłem zresztą osamotniony. Cieszę się, że się udało i po czterech latach jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Cieszę się, że w projekt CSM uwierzyło tak dużo osób z różnych ośrodków, zarówno spośród najbliższego grona współpracowników, którzy przygotowali projekty i stworzyli zespoły do ich realizacji, jak spośród członków Rady Naukowej CSM czy też Rady Naukowej i Kolegium Redakcyjnego „Acta Mediaevalia. Series Nova”. Bez tego zaufania i zaangażowania, także ze strony mediewistów z mojej macierzystej uczelni, trudno byłoby stworzyć CSM w obecnym kształcie.
Tworzenie nawet tak niewielkiego ośrodka nie jest łatwe, bo w każdym zespole są osoby o różnych doświadczeniach, stylu pracy i temperamentach. Swoją rolę zawsze postrzegałem w kategoriach z jednej strony koordynatora, a z drugiej frontmana. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem osobą zdeterminowaną, a równocześnie otwartą na dyskusję i koncyliacyjną. Kierowanie ośrodkiem finansowanym z dotacji celowej poniekąd przypomina kierowanie zespołem grantowym, choć o większej skali. Kierowałem kilkoma zespołami grantowymi i wiem, jaka jest różnica. W przypadku dotacji rozliczanej rok do roku z efektami rozpisanymi na kwartały trzeba starannie planować harmonogram prac i czuwać nad ich terminową realizacją. Tu nie ma miejsca na przesunięcia i nadrabianie zaległości w kolejnym roku. To wymusza dyscyplinę pracy i sprawne zarządzanie zespołami. Oczywiście kierowanie jest dużo łatwiejsze, kiedy się współpracuje z tak zaangażowanymi koordynatorami odpowiadającymi za prowadzenie poszczególnych projektów jak w CSM.

Fot. Tomasz Koryszko/KUL
Z zewnątrz zapewne nie widać wszystkich mechanizmów zarządzania CSM, ale to nawet dobrze, bo ważna jest jakość serwowanych potraw, a nie sam proces ich pichcenia w kuchni. W CSM z jednej strony mamy zarządzanie wertykalne z poziomu dyrektora, który odpowiada przed rektorem, a bezpośrednio przed prorektorem ds. nauki, a do którego obowiązków należy zapewnienie sprawnej obsługi zaplanowanych prac. Z drugiej strony mamy zarządzanie horyzontalne w obrębie poszczególnych zespołów, za co odpowiadają koordynatorzy. Moja rola polega na monitorowaniu przebiegu prac, interweniowaniu w przypadku problemów i wsparciu w każdym obszarze, który tego wymaga. Przy tak wielu różnych formatach naszej działalności i rozproszeniu pracowników sprawne zarządzanie jest pewnym wyzwaniem, ale dzięki nowoczesnym technologiom komunikacji dajemy radę. Na poziomie administracyjnym skuteczność moich działań jest związana ze sprawnością sekretariatu CSM, a zwłaszcza kompetencjami i zaangażowaniem mojej zastępczyni, dr Barbary Grondkowskiej. Razem znamy mechanizm zarządzania CSM i mamy wypracowane techniki działania w trudnych sytuacjach.
Na koniec tych osobistych wynurzeń pozwolę sobie na krótką dygresję z bardzo odległej przeszłości. Tuż po ukończeniu studiów magisterskich pracowałem jako koordynator projektów naukowych w nowo utworzonym Instytucie Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie. To była moja pierwsza praca zarobkowa, która stała się niesamowitą przygodą. Znalazłem się bowiem w samym środku nowej, ambitnie zaprojektowanej instytucji kierowanej z ogromnym rozmachem przez jej twórcę i dyrektora, prof. Jerzego Kłoczowskiego. Jako dwudziestoczteroletni chłopak byłem odpowiedzialny za organizację potężnych konferencji, w których uczestniczyła śmietanka światowej historiografii i nie tylko. Miałem wtedy wrażenie, że mimo braku doświadczenia udało mi się sprostać wymogom Mistrza, a pod względem organizacyjnym wszystko przebiegało nad wyraz sprawnie. Sporo się wtedy nauczyłem i myślę, że to doświadczenie procentuje od kilku lat w CSM.
PAWEŁ KRAS – mediewista, profesor KUL i dyrektor Centrum Studiów Mediewistycznych. Specjalizuje się w dziejach Kościoła, herezji i kultury religijnej późnego średniowiecza. Od 2022 roku kieruje CSM, rozwijając ogólnopolskie i międzynarodowe projekty badawcze oraz inicjatywy służące współpracy środowiska mediewistycznego.
Rozmawiała BARBARA GRONDKOWSKA – historyk filozofii, zastępczyni dyrektora Centrum Studiów Mediewistycznych. Współkoordynuje działalność organizacyjną i administracyjną Centrum.

